Jola Grabowska, malarstwo

8 czer 2018 r. o g. 18.00
zapraszamy
na otwarcie wystawy akwareli Joli Grabowskiej.

Prezentowany w Centrum Sztuki Współczesnej im. Andrzeja Strumiłło zbiór obrazów składa się z różnych wątków oraz inspiracji, które przewijały się w mojej pracy na przestrzeni ok. dziesięciu ostatnich lat. Tą wystawą m. in. powracam, po latach, do techniki akwareli, którą posługiwałam się najchętniej w okresie nauki w liceum plastycznych w Supraślu, gdzie pokazywałam na wystawie dyplomowej cykl akwarelowych pejzaży. Aktualnie zestaw przedstawia obrazy, których głównym tematem jest przyroda, natura, w mniej lub bardziej oczywistej odsłonie – od konkretnych, czytelnych motywów poprzez elementy abstrakcji organicznej. Przebija się w tym zestawieniu zainteresowanie żywiołami, a także pojawiają się przedmioty, elementy architektury czy też zwierząt. Nie bez znaczenia na motywy tych prac był fakt, że wychowałam się otoczona pięknym krajobrazem Suwalszczyzny, który na zawsze zakorzenił we mnie miłość do przyrody.
Zestaw ten jest jednocześnie kontynuacją śledzenia mechanizmów pamięci – operacji postrzegania, odczuwania, zapamiętywania i wreszcie wspominania. Temu tematowi poświęciłam najwięcej uwagi podczas studiów artystycznych w Toruniu. Pamięć emocjonalna to połączenie pamięci zdarzeń z emocjami. Wspomnienia, poprzez dokonywaną w umyśle syntezę wrażeń, budują obrazy, które pozbawione pierwotnego kontekstu, stają się nową, autonomiczną formą, żyjącą częstokroć własnym życiem. Przenikające się elementy obrazów, momentami zatarte, sąsiadują z czytelnymi motywami, które nie pozwalają jednakże na jednoznaczną identyfikację miejsca i czasu – jak w okruchach pamięci…

Równolegle z tematyką przyrodniczą powstawały obrazy przedstawiające pejzaż miejski. Na wystawie można odnaleźć  m. innymi odniesienia malarskie do wcześniejszego projektu PAVING YOUR WAY – etiudy fotograficznej, skomponowanej z fotografii przedstawiających nastrój wybetonowanych miast, z ulicami coraz szczelniej pokrytymi asfaltem lub kostką brukową. Miejsc, w których coraz mniej jest naturalnie wydeptanych ścieżek i nawet woda płynie wytyczonymi kanałami. Nasze otoczenie jest usystematyzowane i zorganizowane – przyzwyczailiśmy się do tego i może nawet czujemy się z tym wygodnie. Są jednak sytuacje, gdy czujemy, że nasza przestrzeń życiowa jest ograniczana, zaczyna nam brakować oddechu, a własne myśli zdają się być zabrukowane jak ziemia, po której chodzimy. Projekt „Paving your way” jest formą apelu o torowanie dróg dla myśli, by mogła wznieść się ponad poziom bruku, który w każdym mieście wygląda jednakowo. Odnajdujemy tutaj wątek miasta z perspektywy benjaminowskiego  flâneura spacerowicza, dla którego wędrówka jest celem samym w sobie.

W wersji fotograficznej projektu zawarte były też odniesienia do praw i wolności obywatelskich, wyrażone fragmentami konstytucji niezależnej Republiki Zarzecza. Tam też odbyła się litewska premiera tego pokazu, który następnie, uzupełniony projektem pn. „(A) way by the way” – („Nawiasem mówiąc, droga”) – w którym tym razem wzięła udział również Ruta Ostrovskaja, został zaprezentowany w Muzeum Kolejnictwa w Wilnie. Muzykę do projektu multimedialnego „Paving your way” zaaranżował Bartosz Kowalski – kompozytor, którego muzyka nieustannie mnie przyciąga, gdyż w jego twórczości pojawiają się bliskie mi wątki żywiołów – wody czy też wiatru. Jest on niezwykle utalentowanym artystą, laureatem prestiżowych nagród w kraju i za granicą, w tym głównej nagrody Krzysztofa Pendereckiego w Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim „Arboretum”. Materiał fotograficzny został prze mnie usystematyzowany i ułożony w kompozycję, którą Bartosz Kowalski zgrabnie zsynchronizował z dźwiękami własnych utworów.

Między obrazami

Na wystawie zobaczyć możemy również prace, które zostały namalowane w latach 2014-2015 w Suwałkach oraz w Kownie. W tym okresie, między kolejnymi wyjazdami na Litwę, powstało kilka prac malarskich inspirowanych poezją Juliusza Erazma Bolka – warszawskiego poety, laureata m.in. nagrody Światowego Dnia Poezji UNESCO (2010 r.). W pracach tych przewijają się wątki poezji Juliusza Erazma Bolka, jak również świat mojej wyobraźni oraz uczuć, emocje związane z otaczającą mnie rzeczywistością. Intymność i elementy życia codziennego nie  są ukazane w sposób bezpośredni – w zestawieniu z pojawiającymi się na wielu obrazach abstrakcyjnymi formami tworzą w zamyśle atmosferę tajemnicy, niedomówień i emocji ukrytych „między wierszami”.
Wcześniej motywy czerpałam głównie z otaczającej mnie rzeczywistości, a ekspresyjna forma nadawała tym obrazom ładunek emocjonalny. Pod wpływem poezji na płótno wkradł się klimat zbliżony realizmowi magicznemu oraz pojawiło się więcej czytelnych, dość realistycznie namalowanych motywów. Realizm magiczny jest tendencją artystyczną, która historycznie stanowiła reakcję na ekspresjonizm właśnie. Podobnie u mnie, wątek poezji i  realizmu magicznego pojawił się w nie przypadkowym momencie… W tym okresie często uczestniczyłam w plenerach, głównie na Litwie. Uwielbiam tam malować i czuję pewne artystyczne pokrewieństwo między swoim malarstwem, a pełnym ekspresji i dynamizmu malarstwem litewskim. Zawsze wracam stamtąd odprężona i naładowana pozytywną energią miejsca i otoczenia serdecznych dla mnie ludzi. Poezja, malarstwo czy też muzyka posługują się takimi samymi środkami stylistycznymi i każdy z utworów można przełożyć na język innej dziedziny sztuki. Dlatego malarze, poeci, muzycy, czy aktorzy potrafią nawiązywać relacje dzięki którym powstają ciekawe, spójne projekty. Sztuka ma swój uniwersalny język, który pozwala porozumieć się z artystami z innych krajów. Zawsze uważałam, że sztuka jest ponad wszelkimi podziałami, potrafi łączyć ludzi, a nawet rozwiązywać konflikty.

Trudno jest mi tłumaczyć własną twórczość, zwłaszcza, gdy zwykle komunikuję się z otoczeniem za pomocą środków niewerbalnych. Pierwotna wypowiedź jest na płótnie i papierze zapisana za pomocą gestu, plam koloru, śladu kresek i symboli…Przekład słowny, w moim przekonaniu, nierzadko, bywa zbędny, bardziej interesujące od tego, co artysta chciał powiedzieć jest dla mnie to, jak odczytują to odbiorcy. Niemniej jednak każdy z moich obrazów ma swoją historię, z niektórymi z nich związane są pewne zdarzenia, o których powstały anegdoty powtarzane przez moich przyjaciół np. z plenerów na Litwie. Pamiętam emocje oraz okoliczności, w których je malowałam. Są moim osobistym pamiętnikiem, dokumentacją wrażeń, którymi dzielę się podczas wystaw.

Jola Grabowska

Z twórczością Joli Grabowskiej miałem okazję zapoznać się głębiej dzięki wspólnym – muzyczno-fotograficznym projektom „Wybrukowane”, oraz „Paving your way”, do których miałem okazję tworzyć muzykę. Było to bardzo ciekawe doświadczenie artystyczne, które zaowocowało kilkoma prezentacjami zarówno w Polsce jak i poza granicami kraju. Można powiedzieć, że jej artystyczne wizje mają pewien wewnętrzny „puls”, rytm, który znakomicie koresponduje, układa się w dialog z dźwiękami niektórych moich kompozycji. Wyczuwa się dojrzałość wyczucia formy i przekazu – ten przekaz nie jest nachalny ani jednoznaczny – pozwala na szerokie spojrzenie interpretacyjne, co mi, jako muzykowi, dało dużą swobodę przełożenia jej świata na język dźwięków.

Bartosz Kowalski

kompozytor

Z Jolą Grabowską miałem okazję spotkać się na kilku plenerach w Kownie, podróżować, szkicować, popracować w studio i wystawiać się. Obserwowałem uniwersalność Joli nie tylko w węższej przestrzeni sztuki plastycznej, gdzie jej kompetencje obejmują malarstwo, grafikę, akwarelę, fotografię, lecz również jej zainteresowania oraz refleksje związane z literaturą i sztuką słowa. We wszystkich obszarach działalność można było poczuć jej postrzeganie sztuki świata od oszczędnej, wrażliwej i subtelnej do potężnej i celnej ekspresji, która czasami zadziwia, czasami uderza niespodziewanie, lecz przyciąga i nie opuszcza. Jestem wdzięczny Joli za wspaniały czas spędzony razem, wymianę myśli i poglądów, śmiech i naiwną powagę lub nawet smutek z powodu naszej ludzkiej słabości.

Raimondas Šimkevičius 

artysta malarz

Ciche i spokojne, żywe i pełne koloru – za każdym razem inne, ale zawsze dobrze rozpoznawalne. Sprawia, że masz ochotę zatrzymać się i czerpać przyjemność z kolorytu, konturu lub czegoś innego, o czym jeszcze nie wiesz. Patrząc na Twoje obrazy czuję, że to mnie jakoś uwzniośla, a także wzmacnia moją wiarę w ludzkie talenty.

Ruta Ostrovskaja

krytyk sztuki

Kiedy pojawia się wystawa retrospektywna artysty, ukazująca jego różne fascynacje, eksperymenty, okresy twórcze – najtrudniejszą, a czasem wręcz niemożliwą rzeczą, jest znalezienie wspólnego mianownika. Tak też jest w przypadku ekspozycji Joli Grabowskiej. Oczywiście najprostszym mianownikiem było by imię i nazwisko. To naturalnie żart. Jola Grabowska w swoich aktach twórczych, w różnych okresach stosowała rozmaite formy wypowiedzi, adekwatne do jej aktualnych zainteresowań, których rozrzut jest znaczny. Jednak nie tematyka, ani forma świadczą o Jej indywidualności. Kodem, którym posługuje się Jola Grabowska jest proces przyczynowo-skutkowy: „postrzeganie, odczuwanie, zapamiętywanie i wspominanie”. Tak właśnie powstają Jej prace plastyczne i taki jest klucz do ich odczytywania. Tyle w kwestii mianownika. Pozostaje jeszcze bardzo ważna kwestia estetyki. Prowadzenie dyskusji o gustach, w zasadzie, zawsze jest jałowe. Oceniając z  tego punktu prace Joli Grabowskiej mogą zyskiwać aprobatę lub nie. Niemniej pewne jest, że jest to twórczość dojrzała, bardzo dokładnie przemyślana, atrakcyjna wizualnie, jest efektem świadomego i przemyślanego procesu artystycznego. O sile prac plastycznych Joli Grabowskiej stanowi najbardziej umiejętność pokazania obrazu z oryginalnej perspektywy, takiej, którą dostrzega tylko Artystka, i dziękuję Jej, ze jest łaskawa się z nami dzielić światem, który postrzega swoimi zmysłami. Bez Niej widzielibyśmy dużo mniej.

Juliusz Bolek

 

 

Top